Moje refleksje i doświadczenia ze szkoleń strzeleckich IPSC i nie tylko.
Czy warto? Oczywiście, że tak i mówię jak zawsze w oparciu swoje doświadczenia. Skoro napisałem już, że warto płacić za szkolenia i treningi to wiele w tej kwestii dodać nie mogę, ale mogę napisać czego robić nie warto, no to do roboty:
1) Nie warto zwlekać z rozpoczęciem treningów.
2) Nie warto rezygnować z próby nawiązania relacji z dobrym strzelcem/trenerem z powodu obawy przed odrzuceniem lub zignorowaniem itp. Generalnie strzelcy to w znakomitej większości pozytywni ludzie, chętnie dzielą się wiedzą, a jeśli zajmują się szkoleniami to tym bardziej warto się z nimi zapoznać.
3) Nie warto jednak na zawodach zagadywać o szkolenia do osoby, która właśnie przygotowuje się do startu, są lepsze chwile, na przykład w czasie przejścia między osiami.
4) Nie warto kierować się tylko opiniami innych ludzi, bez względu na to, czy są krytyczni, czy zachwyceni.
5) Nie warto myśleć o szkoleniach bez świadomości tego co chce się osiągnąć, jakie są nasze cele i po co chcemy trenować.
6) Nie warto spędzać godzin przed YT i wymyślać koło, szkolenie, nawet bardzo drogie jest po prostu lepsze i bardziej uzasadnione ekonomicznie, a poza tym nie ma ryzyka wypracowania złych nawyków.
7) Nie ma co być specjalnie wybrednym, generalnie każde szkolenie, szczególnie na początku przygody ze strzelectwem, będzie bardzo wartościową formą spędzania czasu na strzelnicy. Z czasem wraz z wzrostem poziomu doświadczenia i znajomości środowiska ilość szkoleń w jakich jest sens obiektywnie uczestniczyć maleje. Jeżeli ktoś uważa, że szkolenie z panem/panią X nie jest dobre dla niego, to nie oznacza, że automatycznie jest złe.
8) Nie warto zostawać wyznawcą jakiegoś trenera, identyfikować się z jakimś instruktorem, marką, logo i pozostawać zamkniętym na wiedzę płynącą z innych źródeł.
9) Nie warto być osobą o pamięci złotej rybki. Może być tak, że po kilku latach intensywnych treningów staniemy się zawodnikiem uzyskującym lepsze wyniki, niż instruktor, który wprowadzał na w tematykę strzelectwa. Obrastanie w piórka i okazywanie wyższości w takim przypadku jest naprawdę słabe.
10) Nie warto gryźć się z powodu udziału w kiepskim szkoleniu. To zawsze jest przynajmniej jakaś lekcja, bolesne doświadczenie, ale zawsze doświadczenie i warto szukać w nim pozytywów. Mi oczywiście zdarzyło się być na takim troszkę mniej wartościowym pod względem rozwoju umiejętności strzeleckich szkoleniu, ale mam z niego naprawdę rewelacyjne zdjęcie. Strzelectwo to tak pozytywna forma aktywności, że naprawdę trudno ją popsuć i jak do tej pory nikomu nie udało się sprawić, żebym z jakiegoś szkolenia czy treningu nie wracał zadowolony.

Wszystkie szkolenia, w których miałem przyjemność uczestniczyć wspominam bardzo pozytywnie. Do trenerów, instruktorów i doświadczonych zawodników, mistrzów zawsze wracałem i z każdego spotkania wychodziłem bogatszy i naładowany pozytywną energią. Szkolenia te były warte każdej wydanej złotówki i poświęconego czasu. Pamiątkowe zdjęcie z eventu strzeleckiego, też było warte ceny jaka zapłaciłem za udział, więc nie mówię złego słowa, bo mimo, że nic się nie nauczyłem (to też może być mój problem i wrodzona odporność na przyjmowanie przekazu) to bawiłem się przednio.
Uczestnictwo w szkoleniach i treningach jest wpisane w strzelectwo, które jest drogim hobby. Jeśli kogoś to naprawdę ciekawi, to chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami i zrobię intro do trenerów i instruktorów u których miałem przyjemność trenować pistoletowe i karabinowe konkurencje ISFF oraz IPSC. Wystarczy napisać na kontakt@piotrbilon.pl